sobota, 17 września 2011

Myśli, że jest lepszy?

  Boże... jak ja nienawidzę ludzi, którzy widzą tylko czubek swojego nosa, przyszywają sobie piękną łatkę na tle medialnym i publicznym, a w rzeczywistości wszystkich traktują jak śmieci i maszynki do wyrabiania dobrych opinii o nim, wszystko wiedzą lepiej. Jeśli się zbuntujesz, przepadłeś.
  Takie właśnie mam zdane o Panu Hilarym... Kim jest Pan Hilary? To dyrektor liceum do którego chodzę. Nie raz potraktował mnie jak zwykłego śmiecia, bo nie miałam żakietu od mundurka. Nie licząc się z tym, że czasem to jest zupełny przypadek losu. Normalnym jest to, że różne rzeczy się zdarzają, zostawię gdzieś mundurek, gdzie byłam poprzedniego dnia po szkole, albo czymś zaleję, poplamię, potem upiorę, ale nie zdąży wyschnąć.... Ludzie... gdybym notorycznie go nie nosiła! Ale raz na jakiś czas się zdarzy.... Taki "inteligenty, wykształcony, mądry i doświadczony" człowiek chyba powinien wiedzieć, że w życiu są różne sytuacje. Widocznie sama wiedza nie wystarczy, czasami trzeba się pokierować zwykłym ludzkim sercem i zrozumieniem.
  Przytoczę trzy sytuacje, które najbardziej mnie dotknęły. Pierwsza miała miejsce w ubiegłym roku, wtedy jeszcze mimo wszystko starałam się mieć szacunek do Pana Hilarego,  w tej chwili nie potrafię, choć bardzo się staram... stracił baardzo w moich oczach. Zaczynam opowieść.
  Nie pamiętam jaka była pora roku. Miałam W-F. Na przerwie przed, przebrana w strój sportowy podeszłam do pokoju nauczycielskiego, bo miałam ważną sprawę do polonistki. Poprosiłam ją, żeby do mnie wyszła. Stałyśmy na korytarzu i rozmawiałyśmy kiedy podszedł Pan Hilary. Wszedł między nas i zaczął mnie popychać do tyłu mówiąc: "Pani nie rozmawia z nią, to nie jest uczennica, nie ma mundurka". Wtedy nic nie zrobiłam, popłakałam się i wróciłam do szatni.
  W tym roku jakoś nie miałam do tej pory problemu z odpowiedzeniem mu czegoś. Czepiając się o mundurek, Pan Hilary ma czasem też taką taktykę, że zaczyna ironicznie udawać, że bez niego nie zna Twojej tożsamości, nie wie kim i z jakiej szkoły jesteś. Podchodzi i wypytuje "Skąd Ty jesteś, skąd ty jesteś?". Podszedł tak do mnie kiedy stałam z moim wychowawcą i znajomymi, więc mu odpowiedziałam z jakiej miejscowości pochodzę. A mój wychowawca jakby było mała dorzucił: "Z krowiej krainy!". Naburmuszony poszedł do gabinetu.
 Następnego dnia razem z dwoma kumplami, byłam w pracowni informatycznej u zaprzyjaźnionego nauczyciela. Rozmawialiśmy, przy okazji drukował nam karty wzoru na fizykę, kiedy wparował Pan Hilary. Ze wzrokiem seryjnego mordercy i gestem ręki, jakby chciał mnie zaraz uderzyć krzyknął: "Zejdź mi z oczu!". Zrobiłam parę kroków i stanęłam za nim. Odwrócił się i kazał mi wychodzić z klasy. Zbulwersowałam się, bo po pierwsze byłam tam pierwsza, a po drugie zeszłam mu z oczu, a to, że się odwrócił, żeby znów "na mnie patrzeć" to nie mój problem. Zapytałam o co mu chodzi, produkował się mówiąc, że ciągle mundurka nie noszę. To było śmieszne. Powiedziałam mu, że nie miałam tego i poprzedniego dnia, przyznaję się, bo zostawiłam żakiet u babci. Zbulwersowany kazał mi w to nie brnąć, bo widział mnie bez mundurka aż, uwaga: TRZY RAZY!!!;O Cóż miałam mówić, podsumowałam tylko, że musiał mnie z kimś pomylić, albo słabo widzi. Wkurzył się, wygnał mnie za drzwi. Traf chciał, że był przeciąg. Drzwi trzasnęły. Wtedy wzięłam nogi za pas, żeby znowu nie zrobił afery, że niby demonstruję swoje nerwy.
   Oprócz tego idąc korytarzem zamiast kulturalnie przeprosić stojące osoby i przejść ten popycha ludzi na ścianę, przepycha się "Z drogi, bo pan i władca idzie"... Nie raz poobcierałam sobie ręce będąc przepchnięta (zwłaszcza, że ściany w naszej szkole są posypane takimi małymi kamyczkami i są ostre).
   No cóż... kończę na ten temat, bo szkoda słów. Chciałabym jednak poprzez tego posta zauważyć, że nawet wśród pedagogów na wyższym szczeblu zdarzają się kretyni i zakały, dlatego cóż się dziwić, że zwykli nauczyciele potrafią być beznadziejni. Mając taki "wzór"....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz