Haha! Dzisiaj moja notatka będzie krótka, weszłam na chwilę, aby podzielić się z wami nieoczekiwanym incydentem.
Już mówię o co chodzi. Otóż, przyjęchałam do domu na Wszystkich Świętych. Dzisiaj niedziela, z racji tego mieliśmy rodzinny, wykwintny obiad. Mama wysłała mnie po coś do lodówki. Jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy pierwszą rzeczą jaką ujrzałam po jej otwarciu była latarka...
- Mamo! Co robi latarka w lodówce? - krzyknęłam.
- Latarka? Noo... może przez przypadek włożyłam.
hahahahahahahaha! Mrożona latarka, prosto z lodówki, tego jeszcze nie było!xD Kocham Cię mamo!
Tymczasem uciekam, życzę wszystkim dobrej nocy i rodzinnie spędzonego jutrzejszego święta;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz